niedziela, 10 marca 2013

1. Prolog


Pytania, wciąż pytania. Wielu chce poznać odpowiedzi na pytania, zaś moje życie i jego kierunek nasuwają niejedno pytanie. Po czyjej byłam stronie i czy byłam „tą dobrą” czy „tą złą”? Co za durnie myślący, że czarno-biały dualizm świata ma tutaj zastosowanie. Jakby mnie ktokolwiek pytał, jakbym miała realny wybór. Opowieść, czy będzie opowieść? Tak, morał się nikomu nie spodoba. Próbowałam żyć uczciwie na ile mogłam, chciałam bowiem móc rano spojrzeć sobie w oczy. Nie było to łatwe i nigdy mi do końca nie wyszło. Poczucie winy i poczucie krzywdy zamieszkały na trwale w mojej duszy a to najgorsi towarzysze. Dwa najbardziej niszczące uczucia miały być ze mną długo, bardzo długo aż czas wypalił wszystko. W końcu człowiek na wszystko obojętnieje i coraz mniej czuje, coraz mniej widzi. Miłość, nienawiść znikły z mego serca. Już go nie nienawidzę, już to się wypaliło. Noszę w sercu kupkę popiołu, z której nic nie buchnie. 

 Bo dziś nie wiem czemu ja. Dlaczego ze wszystkich możliwych akurat ja. Przecież nie miałam w sobie nic szczególnego, więc może dlatego? Czemu tak długo, czyżby w wypowiadanych słowach tkwiło ziarno prawdy? Nie wiem może, nie wiem i nawet mnie już to nie interesuje. Wiem co mam robić a czego nie robić a tylko chłodny umysł mnie ocali. Czy mówię teraz z wyrachowania? Nie, z życiowej praktyki. Czy jestem cyniczna? Nie, do bólu logiczna i dojrzała. Znam prawdę skrywaną za wzniosłymi hasłami i nie daję im wiary.  Od kiedy? Od pewnego wieczoru, który zmienił wszystko. Wieczoru w którym nieświadomie weszłam na ścieżkę przemiany w Mrs Noone,  Panią Nikt, kogoś o kim nikt wiedzieć nie powinien. Bo przecież o to chodzi, aby zachować dyskrecję, zdanie po dziś dzień kołacze się w mojej podświadomości. 

A więc pytasz. Dostaniesz odpowiedź.  Siedź i słuchaj. Nie musisz mnie lubić, ale spróbuj zrozumieć. Na pewno zrozumiesz, niektórzy rozumieli. Czy to boli? Nie, już nie. Przywykłam i nie płaczę po nocach, nie z tego powodu. Ale moja biedna, moja maleńka, ona jedna.. To moja wina, to wszystko wyszło nie tak. Może kiedyś spojrzy na te słowa i zrozumie, może… Niczego więcej nie pragnę i o nie więcej nie proszę. Tylko ona ma znaczenie, tylko jej zdanie się liczy. Bo nie ma już nikogo i nigdy nie było. A on? – zapytasz – jak on zareaguje na te słowa. On…, no on cóż on. To wszystko zaczął on, ale chociaż nienawiść wypaliła się w moim sercu, to nie znaczy, że została zastąpiona przez inne uczucie! Aż tak głupią istotą nie jestem, by uwierzyć w słowa. Były słowa i były czyny, ale ja nie mogłam, nie mogłam i nie potrafię, może gdybym nie została Mrs Noone jakoś by wyszło inaczej, może by zostało coś więcej niż żal i złość. 

Czy jestem zapiekła i zacięta? Posłuchaj i oceń  czy nie miałam powodów. Nigdy nie udawałam dziewicy orleańskiej bez skazy. Nigdy. Jestem normalnym człowiekiem, jak każdy cierpię i jak każda młoda dziewczyna marzyłam o szczęściu. Ale wówczas, niczym huragan, w moje życie wpadł on.   Wszystko zniszczył i nadał wszystkiemu nową formę. Kto łamie ludzkie sumienia nie może liczyć na inne uczucia, kto zmusza ich do zaparcia się…. Tak, to prowadzi do tego właśnie do tego i niczego więcej.  Już nie płaczę. Nie mam już łez, mam oczy bez łez i śnię sny bez snów. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz